Proszę o przekazywanie wsparcia w ramach 1 proc. podatku dla Krzysia Bulczaka, największego bohatera, jakiego znam. KRS 0000037904 z dopiskiem 20374 Bulczak Krzysztof

Do widzenia, Republiko

Początek 2018 roku to armagedon polskich platform darmowego publikowania online: z końcem stycznia Onet zamyka blog.pl, z końcem marca zamknięta zostanie republika.pl (republika.onet.pl), niedawno też Wirtualna Polska poinformowała o planach zamknięcia Bloog.pl. W każdym przypadku tłumaczenia właścicieli są podobne – zmieniły się trendy, są media społecznościowe, coraz mniej osób chce prowadzić bloga:

W ostatnich latach zarówno Blog.pl, jak i Blog.onet.pl zanotowały duże spadki odwiedzalności. Pierwszy serwis w październiku 2012, 2013 i 2014 miał po 2,3-2,5 mln realnych użytkowników i 23-20 mln odsłon, natomiast w październiku ub.r. – już tylko 7,64 mln, a w październiku br. – 6,57 mln. Jednocześnie zasięg serwisu zmalał z ok. 11 proc. do nieco ponad 8 proc., a średni czas spędzany w nim przez odwiedzającego – z 9-10 minut do 3-4.

Gdyby jednak spojrzeć na to nie z perspektywy ekonomicznej czy marketingowej, zamykanie darmowych platform blogowych (czy hostingowych, jak w przypadku republiki.pl) to także:

  • dowód na małą podmiotowość autorów i autorek blogów i stron względem właścicieli platformy. Onet zamykając blog.pl zamyka nie tylko serwis publikujący blogi, ale także – korzystające z jego infrastruktury – strony szkół, bibliotek, organizacji pozarządowych czy firm. Wszystkie te strony zostały jednak wrzucone do jednego worka. Zamknięcie blog.pl ogłoszono w grudniu, dając użytkownikom niecałe dwa miesiące (w tym okres świąteczny) na archiwizację lub przeniesienie bloga;
  • ignorowanie przez wydawców platform możliwości niezależnej, zewnętrznej archiwizacji ich zasobów: ani blog.pl ani republika.pl nie udostępniają pełnego indeksu założonych tam stron, który pozwalałby choćby na zgłoszenie ich do archiwizacji w Wayback Machine; Onet nie odpowiedział też na moje pytania z prośbą o udostępnienie takiego indeksu.

Razem z zasobami blog.pl, a przede wszystkim zasobami republika.pl z przełomu lat 90. i 00. tracimy też dawną estetykę webową, którą – w przypadku podobnego do republiki.pl serwisu Geocities (1994-2009) nie tylko się archiwizujebada, ale też wykorzystuje w działaniach artystycznych.

republika.onet.pl (maj 2001)

Decyzją komercyjnych wydawców powiększa się czarna dziura w historii polskiego Webu. Oczywiście trudno krytykować ich za rezygnowanie z utrzymywania coraz mniej dochodowych usług – szkoda tylko, że nie znalazła się żadna polska instytucja, która byłaby zainteresowana zabezpieczeniem przynajmniej części tych witryn.

Więcej o charakterze i estetyce zasobów blog.pl i historii polskiego blogowania pisze Michał R. Wiśniewski w artykule Ludzie, którzy piszą w Internecie:

Rewolucja polegała na tym, że oddała proste do opanowania narzędzie w ręce ludzi. Nawet podłączenie się do Usenetu wymagało pewnej wiedzy – zarówno technicznej (jak skonfigurować czytnik, czyli osobną aplikację umożliwiającą korzystanie z usługi), jak i społecznej – bez znajomości „netykiety”, zbioru internetowych zasad grzeczności, można było narazić się na ostracyzm (tzw. „plonk dla lamera”). Blogi, podobnie jak pojawiające się w podobnym czasie fora internetowe, miały prosty interfejs oparty na przeglądarce WWW, dla wielu osób tożsamej z ich pojęciem „internetu”. Świat wszedł w erę „Internetu 2.0”, w którym dostawcami treści nie były już tylko portale, odkrywające sieć stare media czy techniczni i okołotechniczni specjaliści, ale wszyscy użytkownicy (spoiler: za darmo). Apokalipsa! Kto to widział, żeby każdy tak sobie mógł wejść do internetu i pisać co mu się żywnie podoba?

O problemach z archiwizacją Twittera i konsekwencjach zamknięcia przez Onet platform blog.pl i republika.pl mówiłem podczas audycji Zdziwienie tygodnia w Polskim Radiu 24. Niestety nagranie dostępne jest tylko przez aplikację podkastową Polskiego Radia na tej stronie. Zachęcam do odsłuchania, audycja trwała nieco ponad pół godziny.

Udostępnij na na Twitterze | Udostępnij na Facebooku

Przeczytaj także