Więcej tekstów o archiwizacji Webu, historii cyfrowej i nowoczesnych instytucjach dziedzictwa? Możesz wesprzeć rozwój bloga przez wpłatę w Patronite

Notatki z konferencji Digital Cultures

W środę dniem warsztatowym zakończyła się konferencja Digital Cultures, szeroko zakrojone wydarzenie mające prezentować najciekawsze zjawiska w polskiej kulturze cyfrowej. Nie dało się być na każdym panelu i zobaczyć każdej prezentacji – organizowano je równolegle i trudno było przemieszczać się z sali do sali, co przy przeglądowych charakterze wydarzenia byłoby raczej użyteczne. Taki pomysł na organizację sprawdza się fajnie na CopyCampie, gdzie organizatorzy nawet zachęcają do dynamicznego przechodzenia między salami, a limit 10 minut na prezentację pozwala każdemu ułożyć sobie własny program.

Poniżej kilka punktów podsumowania, które wyciągnąłem z własnych notatek:

  • dyskusję o reuse zbiorów cyfrowych (Jak ożywić umarłych – digital re-use) podsumować można stwierdzeniem, że biblioteka, archiwum czy muzeum cyfrowe nie jest już tylko repozytorium udostępniającym swoje zasoby, ale też narzędziem do pracy z nimi. Umożliwiajją to rozwiązania takie jak IIIF, dynamiczne przeglądanie obiektów z możliwością kadrowania i anotowania czy publikowanie danych o zbiorach nie tylko jako paczek do ściągnięcia ale też przez interfejsy programistyczne;
  • prezentację Petera Gorgelsa z Rijksmuseum dobrze byłoby analizować w perspektywie czegoś w rodzaju cyfrowego kolonializmu. Rijksmuseum w sektorze GLAM ma status gwiazdy i prezentacja to gwiazdorstwo podkreślała (chociaż być może wcale nie intencjonalnie). Mechaniczne ukazywanie Rijks jako wzoru dla polskich instytucji dziedzictwa staje się chyba przeciwskuteczne, chociaż ich otwarcie na swobodne wykorzystanie zbiorów jest godne naśladowania. Pytanie tylko, jakie są jego granice wobec tego, jak myśli się o dziedzictwie – jak na reprodukcje z Polony na opakowaniach prezerwatyw zareagowałby minister Gliński? Może za mało w dyskusji o reuse było wątków o tym na co możemy się zgodzić przy ponownym użyciu zbiorów cyfrowych i o tym, że praca z nimi nie zawsze jest politycznie neutralna. Oto Rijks nie tylko publikuje do swobodnego użycia masę dobrej jakości reprodukcji, ale też przegląda opisy swoich zbiorów i usuwa z nich elementy mogące mieć charakter obraźliwy. Nowoczesność w muzeum to nie tylko rozwiązania techniczne;
  • ciekawy wątek z prezentacji przedstawiciela Bibliothèque nationale de France: znaczenie centralnego repozytorium metadanych, udostępniającego przez OAI-PMH informacje o zbiorach pobierane następnie przez utrzymywane przez BnF projekty: aktualizacja opisów zbiorów jest znacznie efektyczniejsza, kiedy można zrobić ją centralnie i wszystkie zmiany są automatycznie widoczne w zewnętrznych serwisach;
  • fajne przykłady reuse zbiorów cyfrowych: Metadata Dress, Gallica LOL, pomysłowa akcja promocyjna Rijks w centrum handlowym, i udostępnianie zbiorów kultury tam, gdzie można się ich najmniej spodziewać;
  • najciekawszym dla mnie projektem z prezentacji Best of PL była rozwijana na warszawskiej ASP inicjatywa mająca na celu zbudowanie i wdrożenie języka graficznego pozwalającego określić rozmaite komponenty audiowizualne. Projekt Systemy Narracyjne zakłada stworzenie od podstaw zestawu znaków graficznych i gramatyki umożliwiającej bardzo dokładne opisanie dynamiki filmu. W odróżnieniu od audiodeskrypcji, która przecież też jest próbą przeniesienia filmu na opis tekstowy (na bazie którego lektor może opisywać kolejne sceny), nowy język opisuje raczej cechy formalne niż treść filmu (zobacz przykład). Wydaje mi się, że wykorzystanie tego języka mogłoby uzupełniać inne metody badań – także historycznych – nad filmem. Warunkiem byłoby tu pewnie powstanie jakiegoś standardu zapisu takiej notacji w płaskim pliku tekstowym, coś w rodzaju filmowego TEI.
  • panel dyskusyjny o archiwizacji Webu i gier był właściwie dyskusją o archiwizacji gier, do tego bardzo sentymentalną. Z ważniejszych rzeczy: Grzegorz Zajączkowski, przedstawiciel Ministerstwa Cyfryzacji, zadeklarował wsparcie ministerstwa dla inicjatyw archiwizowania gier i dokumentacji growej (m.in. przez rozpoznanie problemów legislacyjnych); Krzysztof Chwałowski z Muzeum Historii Komputerów i Informatyki oprócz opowiedzenia o dramatycznych warunkach, w jakich odbywa się dziś w Polsce archeologia gier, wskazał na bardzo ważny problem, chyba też istotny w kontekście pracy z archiwami Webu. Wiadomo, że starym oprogramowaniem najłatwiej pracuje się za pomocą emulatorów odtwarzających środowisko niezbędne do uruchomienia kodu. Dział BnF zajmujący się oprogramowaniem emulację przyjął za standard: koszty sprowadzania i posiadania starego sprzętu są ogromne, jednak – co podkreślił Krzysztof Chwałowski – emulacja w znacznym stopniu ogranicza doświadczenie starego oprogramowania. Przy pracy z historycznymi komputerami ważne są ich niedoskonałości – mało RAMu, ograniczenia i błędy kontrolerów (np. szybkości komunikacji między dżojstikiem a komputerem). Okazuje się, że te błędy i ograniczenia starych komputerów i oprogramowania to część dziedzictwa, którą warto chronić.

Konferencja organizowana była przez Instytut Adama Mickiewicza.

Udostępnij na na Twitterze | Udostępnij na Facebooku

Przeczytaj także