Proszę o przekazywanie wsparcia w ramach 1 proc. podatku dla Krzysia Bulczaka, największego bohatera, jakiego znam. KRS 0000037904 z dopiskiem 20374 Bulczak Krzysztof

Domena publiczna: bez zezwoleń i prawników

Podoba mi się metafora domeny publicznej jako sfery wolnej od zezwoleń. Tak pisze o niej Lawrence Lessig w artykule Re-Crafting a Public Domain (2006):

Domena publiczna jest “wolna” (free). Nie płaci się nikomu za to, że można z niej skorzystać. Jest także, jednoznacznie, “wolna od zezwoleń” (permission free). Nie potrzebuję zgody Disneya, żeby skopiować pomysły ze Steamboat Willie. Nie potrzebuję też ich pozwolenia na skorzystanie z tej fundamentalnej kreskówki w ramach dozwolonego użytku. Zasób jest “wolny od zezwoleń” jeśli prawo do jego wykorzystania nie zależy od czyjejkolwiek subiektywnej woli. […] Kluczowa wolność, którą oznacza “brak zezwoleń”, to wolność od prywatnego widzimisię. (s. 2)

Sfera wolna od zezwoleń i prawników

W praktyce biblioteka, archiwum czy muzeum cyfrowe staje się sferą “wolną od zezwoleń”, kiedy publikując zbiory o statusie domeny publicznej nie ogranicza ich wykorzystania, czy to bezpośrednio za pomocą regulaminów i niepotrzebnych licencji, czy pośrednio przez publikowanie plików w złej jakości lub przez znaki wodne, mające podobno chronić przed nieuprawnionym użyciem zbiorów. To sytuacja, którą osiągnąć chcą wszyscy pracujący nad otwieraniem instytucji dziedzictwa: aktywiści i aktywistki z organizacji pozarządowych oraz pracownicy i pracowniczki instytucji kultury podejmują wielką pracę nad rozpoznawaniem statusu prawnoautorskiego zbiorów i wypracowywaniem zasad wykorzystywania ich cyfrowych wizerunków. Ale Lessig pisząc o cechach domeny publicznej określa ją nie tylko “sferą wolną od zezwoleń” ale też “sferą wolną od prawników”:

[…] wolna kultura wymaga nie tylko “sfery wolnej od zezwoleń” ale też “sfery wolnej od prawników”: wolności domeny publicznej zabezpieczone przez brak zezwoleń powinny być możliwie samouwierzytelniające (selfauthenticating). To znaczy, muszą być w pełni użyteczne dla tych, którzy na nich polegają, bez obciążeń wynikających ze znaczących kosztów prawnych i niepewności. To ważne, że są utwory już niechronione przez prawo autorskie. Ale niezbędne jest i to, żeby każdy mógł je łatwo rozpoznać. I dalej, istnienie sfery “dozwolonego użytku” jest ważne, ale konieczne jest i to, aby każdy mógł rozpoznać tę sferę bez ryzykowania nadzwyczajnych odszkodowań karnych lub bez wydawania znacznych środków na wsparcie prawne. Prawo musi kształtować domenę publiczną aby stała się użyteczna, to jest relatywnie prosta w użyciu dla tych, którzy polegają na niej rozpoznając swoje prawa.(s. 3)

Domena publiczna nie istnieje?

Tak więc:

  • po pierwsze, domena publiczna faktycznie istnieje tylko wtedy, kiedy nie trzeba sobie zaprzątać głowy jej obecnością lub nieobecnością w statusie prawnoautorskim określonego utworu, lub przynajmniej kiedy na pierwszy rzut oka można ją rozpoznać;
  • po drugie, tak naprawdę nie ma domeny publicznej, ponieważ system prawa autorskiego tych, którzy w ogóle rozpoznają istnienie problemów prawnych, nauczył wielkiej nieufności wobec swobodnego korzystania z kultury; jak wiele wydawnictw boi się publikować w druku reprodukcje z bibliotek i muzeów cyfrowych bez pozyskania często faktycznie niepotrzebnych zgód na wykorzystanie komercyjne?

Instytucje dziedzictwa udostępniające zbiory domeny publicznej muszą publikować je jako “sferę wolną od zezwoleń” i “sferę wolną od prawników”, maksymalnie redukując niepewności prawne i budując ufność co do tego, że z ich zbiorów można bezpiecznie korzystać. Da się to zrobić w prosty sposób, choćby umieszczając na stronie internetowej bezpośrednią zachętę do pobierania i wykorzystywania zbiorów i czytelną informację, że można to robić także w celach komercyjnych. Można też przygotować odpowiedni dokument potwierdzający status domeny publicznej wybranych zbiorów i udostępniać go wszystkich potrzebującym takiego zabezpieczenia przy dalszej pracy z nimi.

Oczywiście, przy tym należy respektować standardy sformułowane w zasadach otwartych instytucji kultury (OpenGLAM Principles).

Literatura: Lessig, Lawrence. "Re-Crafting a Public Domain." Yale JL & Human. 18 (2006): 56.

Źródło grafiki: trzej prawnicy przed sędzią, BL Royal 6 E VI f. 407, XIV w., Europeana

Przeczytaj także:

Udostępnij na Twitterze | Udostępnij na Facebooku