Proszę o przekazywanie wsparcia w ramach 1 proc. podatku dla Krzysia Bulczaka, największego bohatera, jakiego znam. KRS 0000037904 z dopiskiem 20374 Bulczak Krzysztof

Wirus Michelangelo, prawdziwy zwiastun Zachodu?

17 sierpnia 1991 roku z pawilonu przed budynkiem Wydziału Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego wysłano pierwszego polskiego maila (już nie przez BITNET). Łatwo przedstawić to wydarzenie jako cezurę historii Polskiej techniki, moment, w którym nasz kraj został włączony do globalnego systemu komunikacji. Wydaje mi się, że to błędne myślenie. Po pierwsze, instytucje polskiego państwa i obywatele już wcześniej korzystać mogli z telegrafu czy teleksu, chociaż były to środki wymagające pośrednictwa instytucji państwa: aby nadać telegraf, należało udać się na pocztę, wiadomości wysyłane teleksem mogły być podsłuchiwane i cenzurowane (vide opisana w 80. numerze kwartalnika Karta akcja teleksowej dywersji z 1976). Po drugie, jaki właściwie mógł być faktyczny społeczny zasięg podjętej w wąskim gronie akademików decyzji o wyborze protokołu TCP/IP do wysłania testowej wiadomości tekstowej do Hamburga?

Michealangelo

Być może to dopiero w marcu 1992 roku skończyła się na dobre techniczna i komunikacyjna izolacja posocjalistycznej Polski. Na początku tego miesiąca w Stanach Zjednoczonych wybuchła panika medialna związana z pojawieniem się wirusa Michelangelo. Jego wczesną wersję odkrył już w 1991 roku Roger Riordan. Nazwa Michał Anioł nie pochodziła od tajemniczego twórcy wirusa, ale daty aktywizacji niszczących funkcji programu. Zupełnie przypadkiem przyjaciel Riordana obchodził urodziny 6 marca, w tym samym dniu roku co urodzony ponad 500 lat wcześniej Michelangelo di Lodovico Buonarroti Simoni.

W marcu 1992 roku wybuchła medialna gorączka komentarzy do przypadków zarażenia dysków twardych przez kolejną mutację wirusa. Graham Cluley, ekspert od bezpieczeństwa IT pracujący w branży w początku lat .90, relacjonując tamte wydarzenia pisze:

Media naturalnie kochają tę nazwę. Pomaga nadać kolor temu, co inaczej byłoby tylko oschłą i nudną historią dla specjalistów. Pozwala też zrezygnować z prostackich fotografii ówczesnych komputerów (Beige box) i w zamian publikować bardziej ekscytujące obrazki.

Medialne obawy co do potencjalnie masowej skali zagrożenia były umiejętnie podsycane przez ekspertów firm sprzedających usługi w zakresie bezpieczeństwa IT. – John McAfee sugerował nawet, że zarażonych może być 5 mln komputerów w samych Stanach Zjednoczonych. Było to raczej niemożliwe ze względu na brak bezpośrednich połączeń sieciowych między większością z używanych wówczas komputerów (wirus rozprzestrzeniał się na dyskietkach). Jednak Michelangelo jakoś trafił do Polski, a wraz z nim nowe pytania o bezpieczeństwo efektów trudnego procesu informatyzacji instytucji państwowych, przemysłu, służby zdrowia, edukacji i nauki.

4 marca “Gazeta Wyborcza” przedstawiała czytelnikom rozmiary kataklizmu:

W tysiącach instytucji na całym świecie trwa gorączkowe usuwanie z komputerów wirusa ,Michał Anioł’. Jeśli włączy się zawirusowany komputer 6 marca, “Michał Anioł” nieodwracalnie zniszczy zawarte na komputerowym twardym dysku informacje i programy. Zdaniem komputerowych ekspertów, co czwarty komputer klasy IBM PC w USA i co trzeci w Wielkiej Brytanii został zarażony wirusem.

W poszukiwaniu ekspertów, mogących wyjaśnić mechanizm działania wirusa, redakcja TVP odwiedziła z kamerą Politechnikę Wrocławską. W reportażu można było dowiedzieć się, że zaraza dotarła już prawie w mury uczelni:

Alarm odwoływała już 10 marca “Gazeta Kielecka”, informując na stronie trzeciej:

Wirus Michealangelo, który miał zaatakować 6 bm., został w porę wykryty i zneutralizowany przez centra informatyczne na Uniwersytecie Warszawskim i w Szkole Głównej Handlowej. Nie zagrożone pozostały także komputery w szpitalach, redakcjach gazet, PLL “Lot”, episkopacie i Polskim Radiu.

Michaelangelo jest jednym ze 130 ujawnionych w Polsce wirusów komputerowych. Do najbardziej rozpowszechnionych wirusów destrukcyjnych należy Antytelefonika, uaktywniająca się miesiąc po zarażeniu, czy trudny do wykrycia Sajgon, z momentem zadziałania wyznaczonym na 31 dzień miesiąca. Jednym ze sposobów walki z wirusami są programy czyszczące, jak MKS Wir, którego twórcą jest Marek Sell.

Chociaż rok 1992 był kluczowy w historii ataku tego wirusa na dyski twarde polskich użytkowników, kilka lat później wciąż pojawiały się w prasie informacje o kolejnych stratach. Katowickie wydanie “Gazety Wyborczej” informowało 8 marca 1995 roku:

Słynny wirus komputerowy Michał Anioł wykasował w poniedziałek informacje z twardych dysków co najmniej w dwóch firmach w województwie bielskim.

Wirus / wirus komputerowy

Humanistyczne spojrzenie na wrzawę związaną z Michealangelo nie może ograniczyć się wyłącznie do streszczenia historii i przytoczenia źródeł. Skoro uznajemy, że oprogramowanie jest częścią dziedzictwa, nie możemy redukować jego znaczenia wyłącznie do sfery technicznej – ważne jest też to, jak Michealangelo działał poza interfejsem komputera. Technika i informatyka nie jest przecież czymś doklejonym do życia społecznego, to jego integralna część. Dlatego warto się zastanowić, jakie znaczenie społeczne miały wirusy w początkach lat 90. w Polsce, która otwierając się na Zachód, fascynowała się jego możliwościami i jednocześnie obawiała się napływających z jego strony zagrożeń?

Być może nie da się pisać o Michealangelo bez kontekstu HIV/AIDS, który w latach .90 był gorącym tematem w debacie publicznej i ważnym, ale wciąż nieprzepracowanym problemem społecznym. Czy to, co mówiono i jak myślano o wirusie i wywoływanej przez niego chorobie mogło w jakikolwiek sposób zostać przeniesione na dyskusję o zagrożeniu wirusem komputerowym? Ten trop podpowiada Jussi Parikka w swojej książce Digital Contagions: A Media Archaeology of Computer Viruses:

Oprogramowanie często nazywano bezpośrednio nawiązując do AIDS. We wczesnych latach .80 podobny do wirusa program, jako pierwszy tego typu, nosił nazwę Cyberaids. [Susan] Sontag wskazuje, że w 1987 roku wirus Leligh nazywano także PC AIDS, podczas gdy we Francji od początku funkcjonowało określenie le sida informatique, informacyjny AIDS. […] Andrew Ross ma rację kiedy wykazuje, że [w połowie lat .80] strach przed wirusami [komputerowymi] i związaną z nią panikę medialną wypełniła retoryka AIDS oraz umoralniające komentarze, które zarysowywały ogólny “paranoiczny styl amerykańskiej kultury politycznej”. (s. 142-143)

Deborah Lupton w artykule Panic computing: The viral metaphor and computer technology pisze:

Jak HiV, wirusy komputerowe są [w późnych latach .80] opisywane z wykorzystaniem metafor podstępnego i ukrytego zagrożenia: są jak ‘bomba z zapalnikiem’ (time bomb) i pozostają ‘w uśpieniu’ i ‘ukryciu’ zanim nie zostaną ‘wzbudzone’, są jak ‘cyfrowy odpowiednik dżumy’ (s. 561).

Historiografia oprogramowania

Kilka cytatów z polskiej prasy z 1992 roku to za mało, aby próbować bronić tezy o odzwierciedlaniu języka polskiej dyskusji o HiV/AIDS w języku mówienia o wirusie Michealangelo. Na pewno jednak już świetnie widać, jak w przekazie medialnym o wirusach komputerowych metafora ciała nakładana jest na komputery. Mamy do czynienia z wirusem (programem), atak nazywany jest zarażeniem.

Historia Michealangelo i nakładanych na świat komputerów metafor HIV/AIDS może inspirować także do tego, aby najnowszą historię Polski przepisać jeszcze raz, uwzględniając tym razem społeczne znaczenie oprogramowania. Może też wskazywać na niebezpieczeństwo stawiania zbyt oczywistych cezur między poszczególnymi rozdziałami opowieści: czy pierwszy polski mail z 1991 roku rzeczywiście miał większe znaczenie dla recepcji kultury komputerowej w Polsce niż doświadczenie Michealangelo z 1992 i kolejnych lat?

Literatura:

Lupton, Deborah(1994) 'Panic computing: The viral metaphor and computer technology', Cultural Studies, 8: 3, 556 — 568.

Parikka, J. (2007). Digital contagions: a media archaeology of computer viruses (Vol. 44). Peter Lang.

Udostępnij na Twitterze | Udostępnij na Facebooku

Przeczytaj także