Proszę o przekazywanie wsparcia w ramach 1 proc. podatku dla Krzysia Bulczaka, największego bohatera, jakiego znam. KRS 0000037904 z dopiskiem 20374 Bulczak Krzysztof

Niech archiwum cyfrowe nie będzie czarną skrzynką

Na jedną z sesji odbywającej się na przełomie lipca i sierpnia konferencji Stowarzyszenia Archiwistów Amerykańskich (Society of American Archivists, SAA) przygotowano manifest Doing Digital Archives in Public, akcentujący publiczną misję archiwów cyfrowych oraz konieczność otwarcia ich na aktywność obywatelską. Jego postulaty można streścić w trzech punktach:

1. Digital archives work should be visible to the public
2. Digital archives work should engage the public
3. Digital archives work is public

Idea otwartości archiwów cyfrowych oraz podkreślenie misyjnego charakteru ich pracy nie jest niczym nowym (wystarczy przypomnieć nurt archiwów społecznych czy otwieranie zbiorów archiwalnych w ramach projektów GLAM-Wiki). Manifest zredagowany przez młodych pracowników i pracownice amerykańskich instytucji dziedzictwa może inspirować do postawienia problemu archiwum cyfrowego jako czarnej skrzynki. W końcu w manifeście pojawia się podkreślenie przejrzystości pracy archiwum, a czarna skrzynka jest jej totalną przeciwnością. Metafora ta opisuje system, w którym – o ile możemy dostrzec założenia i rezultaty określonych działań, nie jesteśmy w stanie stwierdzić, w jaki sposób te ostatnie są wypracowywane. Przedstawić to można np. w taki sposób:

Blackbox3D-withGraphs

Skoro mówimy o archiwum czy muzeum cyfrowym, to postulat przejrzystości będzie obejmował nie tylko merytoryczne kwestie takie jak struktura zespołu, strategia organizacji zbiorów czy wybór modelu ich opracowania, ale też zasady działania oprogramowania udostępniającego zdigitalizowane obiekty. Odsłanianie czarnej skrzynki może prowadzić do analiz inspirowanych nurtem software studies, ujawniających kulturowe i społeczne znaczenie algorytmów i interfejsów. Trudno się nie zgodzić, że np. rozwiązania techniczne wykorzystywane przy projektowaniu wyszukiwarek w archiwach cyfrowych formatują pracę badawczą czy że interfejs prezentacji zbiorów może wpływać na ich interpretację – jednak takie tematy nie zainteresują szerokiej grupy użytkowników.

Budowanie podstawowej przejrzystości archiwów cyfrowych dałoby się pewnie oprzeć na dość prostych rozwiązaniach: publikowaniu czytelnych informacji o polityce i metodach gromadzenia zbiorów, udostępnianiu planów digitalizacji czy czytelnych zasad kopiowania i wykorzystywania skanów. O tym wprost piszą autorki i autorzy cytowanego manifestu. Warte podkreślenia jest też to, że manifest zwraca uwagę na konieczność przejrzystości nie tylko finalnych efektów pracy archiwum cyfrowego, ale też całego procesu ich wypracowywania:

We need to bring methods and challenges out of the theoretical and into the practical, advocating for what we do and the resources required, showcasing our work (not just the finished product), and creating open documentation.

Kontekstem, którego jednak nie da się wyczytać wprost z manifestu, jest pytanie o przełożenie polityki otwartości i przejrzystości na społeczne poparcie dla archiwów społecznych oraz ich finansowe bezpieczeństwo. Trudno przecież popierać instytucję, która działa w tajemniczy sposób i gdzie widać na zewnątrz wyłącznie końcowe produkty jej pracy. To trochę tak, jakby programy digitalizacyjne oceniać wyłącznie po liczbie skanów udostępnionych online, ignorując ukryty przed odbiorcami końcowymi wysiłek związany z pozyskaniem zbiorów do cyfryzacji, ich technicznym i merytorycznym opracowaniem czy zaprojektowaniem i utrzymywaniem systemu informatycznego pozwalającego na publikowanie plików w internecie.

Grafika: Krauss - CC BY-SA 4.0

Przeczytaj także:

Udostępnij na Twitterze | Udostępnij na Facebooku