Więcej tekstów o archiwizacji Webu, historii cyfrowej i nowoczesnych instytucjach dziedzictwa? Możesz wesprzeć rozwój bloga przez wpłatę w Patronite

Oddolne archiwum Instagrama

Instagram ma aktywnie występić przeciwko oddolnemu projektowi archiwizacji zdjęć swoich użytkowników. Jak informuje Vice, firma miała podjąć już kroki prawne przeciwko zainicjowanemu na Reddicie archiwum, odwołując się do łamania warunków usług serwisu.

Na dziś archiwum złożone ze zbiorów zebranych przez grupę kilkudziesięciu osób obejmuje około 300 terabajtów zdjęć z profili publicznych i prywatnych, pozyskiwanych także poza kontrolowanym przez wydawców Instagrama API. Inicjatorem archiwizacji jest użytkownik -Archivist, który swego czasu działał też w kolektywie Archive Team.

W sprawie tego specyficznego archiwum jest kilka ciekawych wątków. Po pierwsze to sytuacja, w której jeden wydawca kontroluje tak duży zasób treści, a dosłownie – wielkie archiwum fotografii cyfrowej. Próba stworzenia niezależnej kopii Instagrama może być uznana za chęć uniezależnienia się od tej kontroli, chociaż inicjator projektu zupełnie inaczej wyraża swoje motywacje:

My initial motivation for the Instagram archive was because nobody else was doing this. [..] I didn’t start with any particular reasoning in mind or ideas as to what I’d go on to do with the collected data.

Drugim wątkiem jest właśnie tak wyrażony cel działania: tworzenie archiwum określonych zasobów tylko dlatego, że nikt dotąd tego nie zrobił. Po trzecie, archiwizacja takiego zasobu nie jest neutralnym aktem także w kontekście podmiotowości i bezpieczeństwa użytkowników Instagrama. Ostatecznie jeden z komentatorów na Reddicie, obawiając się, że tak zgromadzony i niezależnie zarządzany zbiór fotografii może zostać wykorzystany przeciwko użytkowniczkom (istnieje poważny problem nękania kobiet z wykorzystaniem publikowanych przez nie zdjęć), zdecydował się poinformować Instagram o całej akcji.

Niezależna archiwizacja zasobów i danych z wielkiego serwisu społecznościowego może być traktowane jako akt oporu. Jednak oddolne archiwum kontrolowane przez kilka przypadkowych osób nie jest w stanie zagwarantować bezpieczeństwa tych zasobów i może otwierać drogę do ich bezwzględnej i nieetycznej eksploatacji. Pojawia się tu ciekawy konflikt wartości, pewnie od zawsze jakoś obecny w myśleniu o archiwum.

Udostępnij na na Twitterze | Udostępnij na Facebooku

Przeczytaj także