Więcej tekstów o archiwizacji Webu, historii cyfrowej i nowoczesnych instytucjach dziedzictwa? Możesz wesprzeć rozwój bloga przez wpłatę w Patronite

Samo archiwum nie wystarczy

Ostatnio w Dwutygodniku Mirosław Filiciak pisze o ograniczeniach oddolnej, fanowskiej archiwizacji gier i wypracowywaniu ich historii bez odpowiedniego teoretycznego i krytycznego podejścia. Wiele możliwych wątków i perspektyw jest przy tym pomijanych lub wyciszanych w imię romantycznej opowieści o genialnych (i biednych) twórcach oraz złym systemie. Przykładowo, w polskim kontekście taką białą plamą ma być rola działającej w latach 80. spółki Agrotechnika i komputeryzowanych biur instytucji państwowych jako nieoficjalnego źródła dostępu do technologii:

Choć jednak historia hakerów z MIT, grających na fundowanym przez wojsko drogocennym sprzęcie jest dobrze znana, to o dwie dekady późniejsza opowieść o polskich matkach i ojcach, wynoszących po godzinach pracy sprzęt komputerowy z państwowych biur, żeby ich dzieci mogły uruchomić nieoficjalne kopie gier, wciąż czeka na napisanie.

Ciekawe, czy uwagi na temat ograniczeń fanowskich archiwów da się wykorzystać w krytyce historycznych archiwów społecznych, które (chyba broniłbym tej tezy dość intensywnie) mniej zajmują się historią a więcej pamięcią, i to zazwyczaj w dość konserwatywnym wydaniu.

Dobrym dopowiedzeniem do tekstu z Dwutygodnika jest krótki artykuł z Hyperallergic poświęcony utrzymywanemu przez Internet Archive archiwum złośliwego pprogramowania oprogramowania (malware) z lat 80. i 90.

I think it’s crucial we try to save this important chapter of [the] internet’s history. If we’re not going to save it, who will? Now that we have the Malware Museum hosted by Internet Archive, we hope it will be available for many, many future generations. Hopefully it will be online forever.

– mówi założyciel archiwum Mikko Hypponen. Wcześniej opowiada jednak o tym, jak od lat .90 zmieniało się środowisko twórców wirusów. Stare podejście viruses as a means of expression jest już nieaktualne, teraz malware pisze się głównie dla czystego komercyjnego zysku. Warto pytać jak się to stało – ale odpowiedzi na to pytanie nie może dać wyłącznie archiwum. Tym bardziej, że nawet archiwum gromadzące zbiory born digital nie jest pełne jeśli programowo ignoruje artefakty niecyfrowe. Świetnie pokazał to Federico Nanni w artykule o metodach rekonstrukcji historii serwisu internetowego Uniwersytetu Bolońskiego, do których zaliczył – oprócz korzystania z archiwów Webu – także historię mówioną (wywiady) czy analizę prasy drukowanej.

Udostępnij na na Twitterze | Udostępnij na Facebooku

Przeczytaj także