Zamów warsztaty z R: wygodne narzędzie do pracy z danymi

Coś więcej niż prawo autorskie: alternatywne pomysły na licencje dla instytucji kultury

Instytucje kultury rozpowszechniają w Internecie swoje materiały i zbiory na najróżniejszych zasadach, niekiedy standaryzując to udostępnianie za pomocą licencji Creative Commons lub czytelnych oznaczeń domeny publicznej. W ten sposób są w stanie, z pewnością czytelniej niż za pomocą obszernych regulaminów, przekazać podstawowe informacje o warunkach, na jakich ich treści mogą być wykorzystywane. Przy tym jednak licencje CC oraz domena publiczna to narzędzia komunikowania jedynie o prawach autorskich, a przecież wobec wielu rodzajów zbiorów instytucje mogą chcieć (lub są do tego zmuszone) gwarantować sobie poszanowania innych praw i reguł. Jakiś czas temu pisałem tu np. o licencjach-protokołach (local cultural protocols) formatujących dostęp do zbiorów dziedzictwa plemiennego. W tym kontekście CC czy domena publiczna mogą być traktowane jako narzędzie globalizacji, ignorujące specyficzny charakter kultur plemiennych (swoją drogą samo rozpoznawanie w tych zasobach praw autorskich może być uznane za jakiś rodzaj ich utowarowienia).

Trochę podobnie jest (było) z propozycją licencji Fair Source, która uzależniała wolność korzystania z kodu źródłowego od liczby użytkowników oprogramowania zbudowanego na jego podstawie, co zmuszałoby wielkich odbiorców korporacyjnych do płacenia. FSI jest dziś raczej martwym projektem, krytykowanym za proponowanie skomplikowanych, nie do końca jasnych zasad korzystania z kodu źródłowego.

Idea różnicowania odbiorców i dostosowywania do nich warunków wykorzystania może być jednak interesująca dla instytucji dziedzictwa, szczególnie tych, które nie mogą stosować czystej domeny publicznej i udostępniają zbiory na jakiejś licencji Creative Commons. To kierunek proponowany przez Dmitrija Kleinera w licencjach CopyFarLeft:

[…]a license cannot have a single set of terms for all users, but rather must have different rules for different classes. […] A copyfarleft license should make it possible for producers to share freely and to retain the value of their labour product, in otherwords it must be possible for workers to make money by applying their own labour to mutual property, but impossible for owners of private property to make money using wage labour

Wykorzystanie tego pomysłu w praktyce licencjonowania zbiorów kultury (chronionych wciąż prawami majątkowymi przynależnymi instytucji) polegać mogłoby na różnicowaniu praw użytkowników i specyficznej dyskryminacji dużych podmiotów komercyjnych czy wielkich nadawców. Naturalnie takie rozwiązanie wprowadzałoby dodatkowy chaos w komunikacji o prawach autorskich, do tego te zasady musiałby być skutecznie egzekwowane, co na pewno nie jest łatwe ani tanie.

O ile Copyfarleft różnicuje prawa licencjobiorców w sferze praw autorskich, upubliczniona w 2005 roku Licencja Kreatywnego Archiwum (Creative Archive Licence) wprowadzała zasady wykraczające już poza prawo autorskie. Objęto nią (testowo) publikowane online zbiory materiałów telewizyjnych z archiwum BBC, które zresztą po roku wycofano, a licencja w ogóle przestała być stosowana. Projekt rozwijany przez Creative Archive Licence Group (British Film Institute, Open University, Channel4 i TeachersTV) miał być reakcją na poszerzającą się wciąż dominację wielkich graczy internetowych , jakąś propozycją kierunku alternatywnego wobec podporządkowania zbiorów dominacji Google lub w ogóle rezygnacji z ich publikowania. Nic z tego nie wyszło, ale Creative Archive Licence jest ciekawym przykładem licencji, w której komunikuje się nie tylko jakieś reguły prawnoautorskie, ale też odrzuca nieporządany sposób wykorzystania licencjonowanych treści:

We want you to get creative with the content we’ve made available for you but please don’t use it for endorsement, campaigning, defamatory or derogatory purposes. Whilst faith-based organisations may use the content for resource and teaching purposes they must take care not to breach the requirements of ‘No Endorsement’ as set out in the terms of the License. Equally, Educational Establishments may showcase uses of the content within the school environment but may not use the content to promote the school or college (e.g. on a school website). The bottom line is, don’t use the content to promote political or charitable organisations or for campaigning or promotional purposes, and remember to treat others and their work in the way that you’d expect them to treat you and your work…with respect!

Dodatkowo licencja ta (oczywiście umożliwiająca jedynie niekomercyjne wykorzystanie) zezwalała na użycie udostępnianych materiałów wyłącznie na terytorium Zjednoczonego Królestwa (The Creative Archive content is made available to internet users for use within the UK)… To zdecydowanie nie była atrakcyjna propozycja.

W dyskusjach o otwartych instytucjach kultury bardzo często mówi się o etycznych podstawach wolnego licencjonowania zbiorów lub gwarantowania prawa do domeny publicznej, a podstawy te wpisane są w praktykę konkretnych rozwiązań licencyjnych. Jednak być może prawo autorskie to nie jedyna przestrzeń, która powinna kształtować warunki i prawa wykorzystania publikowanych zbiorów.

Udostępnij na na Twitterze | Udostępnij na Facebooku

Przeczytaj także

Newsletter bezpieczny dla Twojego adresu email dostarcza tinyletter.com. Dowiedz się więcej